poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział 2 "Tylko ja i pianino"

 *VICKEY*
 Weszłam do budynku szkoły i wszystkie oczy były skierowane na mnnie. Z tego co się dowiedziałam pierwsze co mam zrobić to idź do dyrektora, więc spojrzałam na plan szkoły. Gabinet mieścił się na tym samym piętrze na samym końcu korytarza, więc ruszyłam w stronę dyrektora. Podeszłam pod drzwi i zapukałam, usłyszałam jakieś kroki i rozmowę, musiał ktoś tam być. Odsunąłam się od drzwi,by zrobić miejsce osobie wychodzącej. Wysoki chłopak w kapturze i okularach przeciwsłonecznych wyszedł, a ja weszłam. Usiadłam na przeciw mężczyzny około 50 lat.
- Dzień dobry, ty musisz być Victoria Rosalia Dawes. - powiedział na co ja przytaknęłam. - To jest twój plan lekcji,tu masz rozpis,w której klasie i gdzie mieści się ta klasa. Powodzenia. -powiedział i uśmiechnął się do mnie.
 Wstałam z fotela i wyszłam z gabinetu. Gdy byłam już na korytarzu sprawdziłam plan lekcji,miałam teraz matematykę, z rospiski wynikało, że klasa jest na trzecim piętrze, końcu korytarza i jest to numer 45. Nic nie robiłam sobie z tego, że dalej mam okulary na nosie lub, że mam słuchawki. Szłam spokojne przez korytarze, chłopcy patrzyli się na mnie jak na nową zdobycz, szkolna grupa, jak myślę, plastików chciała zabić mnie wzrokiem.
 Ruszyłam dalej i ,na schodach między 2,a 3 piętrem zauważyłam tablicę korkową, a na niej jedno ogłoszenie przykuło moją uwagę. Wzięłam telefon i Zapisałam wszystkie informacje, przede mną zostało jeszcze jedno piętro, więc ruszyłam dalej.
 Gdy byłam już pod klasą,znalazłam sobie już miejsce na przeciew drzwi, więc osunęłam się po ścianie, włączyłam muzykę i dołączyłam słuchawki. Włączyłam facebook'a,by sprawdzić powiadomienia. Dziś, właśnie dziś są moje urodziny, więc myśląc o tym, że wszyscy już zapomnieli o mnie i zobaczyłam, że mam 120 powiadomień z życzeniami.
 Przejrzałam wszystkie życzenia, zdjęcia i poczułam łzy w oczach. Szczęście, że miałam okulary...
Wszystkie posty skomentowałam, polubiłam i chciałam przejrzeć jeszcze tablicę główną, gdy usłyszałam ciche szepty i póki dziewczyn w moim otoczeniu. Oba
 Odwróciłam głowę w lewo i zobaczyłam 4 chłopaków, wysokich i dobrze zbudowanych. Przewróciłam oczami,lecz tego nie było widać, ponieważ mialam okulary przeciwsłoneczne i wróciłam wzrokiem na telefon i weszłam na instagrama. Odpowiedziałam na nowe follow, przeglądałam zdjęcia, z lekcji ,podwórka i imprez, myślałam, że nie będę tęsknić, ale tęsknię. Nagle poczułam zapach męskich perfum, dobrze znałam ten zapach, lecz go zignorowałam. Nagle ktoś skomentował moje zdjęcie, więc weszłam w nie i uśmiech zagościł na na mojej twarzy, ponieważ to była moja kuzynka z Poznania, więc szybko odpowiedziałam na komentarz
princessola95 - juz tęsknię ! 
xladyvicx - ja też kochanie ! :cc
 Gdy chciałam dalej przeglądać zdjęcia, dostałam nowego follow'a.
Nie znałam go, więc pomyślałam, że to ktoś przypadkowy, miałam prywatny profil, więc nie widział moich zdjęć.
 Jakieś 2 minuty później zadzwonił dzwonek, a ja wstałam i ustawiam się za całą klasą. Nauczyciel przyszedł, otworzył klasę, cała klasa weszła, a ja podeszłam do nauczyciela, zapytać, które ławki są puste i nikt w nich nie siedzi, a on powiedział, że ostatnia ławka od okna jest zawsze pusta, więc tam usiadłam. Zdjęłam okulary i zaczepiłam je o bluzkę.
 Matematyka minęła mi szybko, po wyjściu z klasy znów założyłam okulary i przypomniałam sobie o ogłoszeniach, wzięłam telefon i ruszyłam w stronę sekretariatu.
 Wyszłam z pomieszczenia z kluczami do sali 76, jedna z pań powiadomiła mnie o tym, że tylko na ten przerwie mogę użyć ten sali.
Szybkim krokiem ruszyłam na ostanie piętro, gdzie znajdowała się klasa. Otworzyłam ją, podeszłam do piana i zaczęłam grać piosenkę "See you again", po chwili zaczęłam śpiewać i już nie liczyło się nic innego, tylko ja i pianino.
×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-×-
Heey!
Ten rozdział miałam skończyć juz dwa dni temu, lecz strasznie wciągnęłam się w opowiadanie na wattpad.com
Jak wam się podoba ?
Dzięki za uwagę! 
Nela ♡ ♡ ♡ 

piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 1 "Nie ma się z kim piepszyć"

*VICKEY*
Doszłam na przystanek, na rozpościera pisało, że ja kilka minut autobus ma być. Włączyłam muzykę i od razu poczułam się dobrze, tak po prostu. Siedziałam na ławce,myśląc, że nikogo na nim nie było nuciłam pod nosem piosenkę "Cheerlead". Po jakiejś minucie mój autobus się zatrzymał, a ja ściągnęłam na chwile słuchawki, by zapłacić za bilet. Gdy znalazłam miejsce założyłam okulary przeciwsłoneczne, słuchawki znów założyłam na uszy i usiadłam na wybranym miejscu, nikogo koło mnie nie było, więc nie musiałam się niczym przejmowaći wyciągnęłam z plecaka kamuflaż dla wizażystów, by zasłonić rany na lewym nadgarstku. Szybko wyciągnęłam puszek, nałożyłam na niego kamuflaż i zaczęłam szybko wszystko przykryać. Po 3 minutach moje rany były starannie zakryte, tak by nikt ich nie zauważył, nie chciałam tego współczucia, ośmieszenia i nabijanie się ze mnie jaką to ja jestem ciotą, że się tnę. Wzięłam głęboki wdech i wydech by się uspokoić. Miałam jeszcze jakieś 20 minut aż dojdę do szkoły, więc postanowiłam sobie wszystko przemyśleć, wszystko co się działo w Polsce. Chciałam zadzwonić do Gabi by z nią porozmawiać,jak codziennie, lecz gdy autobus stanął na kolejnym przystanku wysoki blondyn w okularach przeciwsłonecznych wszedł, zapłacił za bilet i kierował się w moim kierunku.
-Mogę? - zapytał uśmiechając się i wzkazujac na miejsce obok.
w odpowiedzi ja kwinęłam twierdząco głową i uśmiechnęłam się. Niezwracając uwagi na chłopaka,włączyłam muzykę, dołączyłam słuchawki, zadzwoniłam do Gabi.
- Hej cioto.- powiedziałam pełna entuzjazmu.
-Hej szmato. Dawno się nie odzywałaś.- odpowiedziała moja przyjaciółka.
- Pfffff... Rozmawiałyśmy  przed wczoraj wieczorem.- powiedziałam lekko zirytowana. - Dobra, ale ja chcę plotki.
-Adam mówił, że nie ma  kim się pieprzyć po tym jak wyjechałaś. Na środku korytarza a szkole dałam mu w pysk i to tak mocno. Alicja znów sypia z moim bratem, myślą, że ja nic je wiem. Szkolna drużyna taneczna po tym jak odeszłaś na zawodach nie zdobyła żadnego z 3 pierwszych miejsc. A tak to nic się nie zmieniło- opowiedziała Gabi.
-Dupek. Mogłam w ogóle nie wchodzić w ten układ, przyjaciele z korzyściami. Maksa nie ma na Kik'u, ale jak będzie to do niego napisze. A szkolna drużyna to był błąd.- odpowiedziałam,czując na sobie wzrok kilku osób postanowiłam przerwać rozmowę.- Dobraz Gabiś ja kończę, cały atobus się chyba gapi. Papa.- dopowiedziałam krótko i rozłączyłam się.

-Sory, że pytam, ale ty chyba raczej nie jesteś stąd?- zapytał chłopak.
-Nie, jestem z Polski.- odpowiedziałam 
-Byłem tam kiedyś, fajny kraj.- powiedział. - Lucas, ale wszyscy mówią do mnie Luke.- powiedział wyciągając rękę w moja stronę.
-Victoria, ale wszyscy raczej mówią do mnie Vicky, Vickey lub Vic. - powiedziałam odwzajemniąjac gest chłopaka, który delikatnie ścisnął moją dłoń jakby bojąc się, że zrobi mi krzywdę.
- Jesteś z Polskin, ale twoje imię w ogóle nie brzmi jak polska odmiana tego imienia.-powiedział
- Rodzina od strony taty jest Brytyjczykami, więc stąd to sie wzięło.- wyjaśniłam mu.
Nagle autobus stanął na przystanku przed szkołą, zerwałam sie z miejsca nie zważając na blondyna.
-Miło było cie poznać Vickey.- powiedział idąc w kierunku dużego budynku, który jak wiem jest moją nową szkołą.


-------
Pierwszy rozdział, a więc no mi się nie zabardzo podoba. Ale w weekend nje bd mieć czasu go napisać, więc postanowiłam to zrobić dziś. Mam nadzieje, że się spodobał.
DZIĘKUJĘ ZA PRAWIE 45O WYŚWIETLEŃ !
Pozdrawiam! 
                             Nela. ♡ ♡ ♡ 

wtorek, 14 lipca 2015

Prolog

Drogi Pamiętniku ! 
 Dziś zaczynam nowy rozdział w życiu. Przeprowadziłam sie z Polski do Nowego Yorku,by zacząć wszystko od nowa. Zero pijanego ojca,który siedział całymi dniami w domu, matki pracującej jak sprzątaczka i prostytutka. Rodzice dostali świetne oferty pracy, mama jako adwokat, która niestety musi wyjeżdżać na kilka dni, by poprowadzić sprawęw innym mieście, ojciec jako mechanik, zawsze marzył o własnym zakładzie i udało mu się. Mieszkamy to od 3 tygodni, a ja narazie nie wyszłam z domu po za ogródkiem z tyłu, by pobawić się z Daisy, moją suczką rasy York Terier. Dziaj jest poniedziałek, a ja idę do nowej szkoły, znajdującej się 40 minut piechotą lub 4 przystanki autobusem. O godzinie 6:15 wstałam, podeszłam i musiałem wybrać w co się ubiorę. Przed szafą Stałam około 5 minut, aż w końcu wybrałam ZESTAW  i ruszyłam zrobić makijaż, który opierał się na zrobieniu KRESEK. O 6:46 zeszłam na dół i zastałam tylko karteczkę na lodówce

Wraz z tatą pojechaliśmy na 4 dni do Chicago, wróciły w piątek wieczorem. Na kartę przeslalismy ci pieniądze, byś mogła przeżyć te kilka dni 
              Całujemy rodzice.

Westchnęłam tylko, zebrałam jabłko z niski na blacie, klucze ze stołka w salonie, plecak z przed pokoju, wyciągnęłam z niego słuchawki i telefon oraz zamknęłam drzwi i ruszyłam na przystanek.
Bylo mi trochę ciepło, więc pociągnęłam rękawy i zauważyłam, że nie zakrywam ran na lewym nadgarstku, szybko obcignelam rękaw i musiałam uważać by nikt ich nie zauważył.
----
Hej ;*
Trzeci raz na tym blogu zmieniam historie i ta mi o wiele llvatdziej przypadła do gustu niż ta poprzednia.
Mama nadzieje, ze wam też. Pozdrawiam ;*
Nela. ♡♡♡