piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 1 "Nie ma się z kim piepszyć"

*VICKEY*
Doszłam na przystanek, na rozpościera pisało, że ja kilka minut autobus ma być. Włączyłam muzykę i od razu poczułam się dobrze, tak po prostu. Siedziałam na ławce,myśląc, że nikogo na nim nie było nuciłam pod nosem piosenkę "Cheerlead". Po jakiejś minucie mój autobus się zatrzymał, a ja ściągnęłam na chwile słuchawki, by zapłacić za bilet. Gdy znalazłam miejsce założyłam okulary przeciwsłoneczne, słuchawki znów założyłam na uszy i usiadłam na wybranym miejscu, nikogo koło mnie nie było, więc nie musiałam się niczym przejmowaći wyciągnęłam z plecaka kamuflaż dla wizażystów, by zasłonić rany na lewym nadgarstku. Szybko wyciągnęłam puszek, nałożyłam na niego kamuflaż i zaczęłam szybko wszystko przykryać. Po 3 minutach moje rany były starannie zakryte, tak by nikt ich nie zauważył, nie chciałam tego współczucia, ośmieszenia i nabijanie się ze mnie jaką to ja jestem ciotą, że się tnę. Wzięłam głęboki wdech i wydech by się uspokoić. Miałam jeszcze jakieś 20 minut aż dojdę do szkoły, więc postanowiłam sobie wszystko przemyśleć, wszystko co się działo w Polsce. Chciałam zadzwonić do Gabi by z nią porozmawiać,jak codziennie, lecz gdy autobus stanął na kolejnym przystanku wysoki blondyn w okularach przeciwsłonecznych wszedł, zapłacił za bilet i kierował się w moim kierunku.
-Mogę? - zapytał uśmiechając się i wzkazujac na miejsce obok.
w odpowiedzi ja kwinęłam twierdząco głową i uśmiechnęłam się. Niezwracając uwagi na chłopaka,włączyłam muzykę, dołączyłam słuchawki, zadzwoniłam do Gabi.
- Hej cioto.- powiedziałam pełna entuzjazmu.
-Hej szmato. Dawno się nie odzywałaś.- odpowiedziała moja przyjaciółka.
- Pfffff... Rozmawiałyśmy  przed wczoraj wieczorem.- powiedziałam lekko zirytowana. - Dobra, ale ja chcę plotki.
-Adam mówił, że nie ma  kim się pieprzyć po tym jak wyjechałaś. Na środku korytarza a szkole dałam mu w pysk i to tak mocno. Alicja znów sypia z moim bratem, myślą, że ja nic je wiem. Szkolna drużyna taneczna po tym jak odeszłaś na zawodach nie zdobyła żadnego z 3 pierwszych miejsc. A tak to nic się nie zmieniło- opowiedziała Gabi.
-Dupek. Mogłam w ogóle nie wchodzić w ten układ, przyjaciele z korzyściami. Maksa nie ma na Kik'u, ale jak będzie to do niego napisze. A szkolna drużyna to był błąd.- odpowiedziałam,czując na sobie wzrok kilku osób postanowiłam przerwać rozmowę.- Dobraz Gabiś ja kończę, cały atobus się chyba gapi. Papa.- dopowiedziałam krótko i rozłączyłam się.

-Sory, że pytam, ale ty chyba raczej nie jesteś stąd?- zapytał chłopak.
-Nie, jestem z Polski.- odpowiedziałam 
-Byłem tam kiedyś, fajny kraj.- powiedział. - Lucas, ale wszyscy mówią do mnie Luke.- powiedział wyciągając rękę w moja stronę.
-Victoria, ale wszyscy raczej mówią do mnie Vicky, Vickey lub Vic. - powiedziałam odwzajemniąjac gest chłopaka, który delikatnie ścisnął moją dłoń jakby bojąc się, że zrobi mi krzywdę.
- Jesteś z Polskin, ale twoje imię w ogóle nie brzmi jak polska odmiana tego imienia.-powiedział
- Rodzina od strony taty jest Brytyjczykami, więc stąd to sie wzięło.- wyjaśniłam mu.
Nagle autobus stanął na przystanku przed szkołą, zerwałam sie z miejsca nie zważając na blondyna.
-Miło było cie poznać Vickey.- powiedział idąc w kierunku dużego budynku, który jak wiem jest moją nową szkołą.


-------
Pierwszy rozdział, a więc no mi się nie zabardzo podoba. Ale w weekend nje bd mieć czasu go napisać, więc postanowiłam to zrobić dziś. Mam nadzieje, że się spodobał.
DZIĘKUJĘ ZA PRAWIE 45O WYŚWIETLEŃ !
Pozdrawiam! 
                             Nela. ♡ ♡ ♡ 

1 komentarz: